niedziela, 30 listopada 2014

Edukacja, czyli jak to wszystko się zaczęło : )

Hej! 

Dziś wieczorem stawiam na EDUKACJĘ! :) Odcinek "Be active Ewa Chodakowska" na kanale Kuchnia + oraz przyjemna lekturka "Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską". Co mogę powiedzieć o programie Ewy? Nie zachwyca, nie odrzuca. Jest bo jest. Do Ewy mam sentyment, może dlatego patrzę :)

Ponad rok tem siedziałam na kanapie z komputerem na kolanach i leniłam się w upalny lipcowy dzień. Przeglądając beznadziejne strony w Internecie zabijałam nudę,gdy nagle natknęłam się na Facebooku na stronę Ewy. Siedziałam i przeglądałam metamorfozy...Do tego czasu potrafiłam tylko narzekać na swój wygląd. Do ćwiczeń nie miałam zapału, bo przecież wsyd tak skakać w domu przy innych. A dieta? Z dietą bywało różnie, jak już chciałam schudnąć, to po prostu nie jadłam, co jak wiadomo do niczego dobrego nie prowadzi. Miałam anemię, ciągle słabłam, źle myślałam...
Siedziałam jakiś czas podziwiając kobiety ze strony Ewy i podjęłam decyzję. Jadę po książkę. Wsiadłam w autobus i pojechałam zakupć książkę Ewki. Od tgo się zaczeło. Codziennie regularnie po pracy moim priorytetem był trening. Diety z książki nie stosowałam, po prostu zaczęłam unikać cukru, fast foodów, jadłam mnóstwo owoców i warzyw. Były efekty :) Stąd mój sentyment (nie wiem czy to dobre słowo) do Ewy :).  W każdym razie, Ewa w dzisiejszym odcinku zaproponowała bardzo fajny trening dla osób które, i tu uwaga chcą przybrać na wadze.
Generalnie cały odcinek tyczył się osób, które w zdrowy sposób chcą przybrać na wadze. Mnie to nie dotyczy, ale warto popatrzeć :)





Wczoraj z kolei zakupiłam w Biedronce książkę Anny Lewandowskiej "Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską". Jak dotąd ją tylko "przejrzałam", ale zapowiada się ciekawie. Krótko, zwięźle i na temat. Co możemy w niej znaleźć? Książka dzieli się na dwa filary zdrowia. Pierwszy związany jest z odżywianiem czyli: co, jak, z czym, ile i po co. Drugi zaś wiąże się z treningiem. Jak przeczytam, opiszę dokładniej całą książkę :)
Dziś był dzień lenia. Ze względu na przeziębienie spędziłam go w łóżku. Niestety dałam się ponieść i zjadłam chipsy....tak tak wiem. Może niezbyt dużo, ale mój żołądek daje mi znać, że to nie był dobry pomysł.

I taka mała ciekawostka. Jestem kawoszem. Uwielbiam kawy w każdej postaci, z kardamonem, cynamonem, mrożone, espresso, z syropami, dosłownie wszystkie!!!
Po prostu kocham kawę i nie wyobrażam sobie bez niej życia...
I co odkrywam?
Posiadam w domu 12 rodzajów herbat... : ) Zielona z opuncją, zielona z pigwą, zielona z maliną, zielona zwykła, czarna w torebkach, czarna liściasta, earl grey liściasta, earl grey z cytrusami, herbatka z mago, mięta z cytrusami, dzuirawiec, hibiskus...i podejrzewam, że na tym się nie skończy. Zamiast kawy ostatnio okrywam herbaty, bardzo ciekawe doświadzenie : )


Tymczasem szykuję się do snu. Jutro pierwszy dzień w nowej pracy :)
Bye!


PS Za wszystkie błędy językowe, gramatyczne i przecinki przepraszam. Piszę jak myślę, a myślę czasami zupełnie nie po polsku : )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz